Samochód
Hyundai
Elantra
2002
Przebieg
172300 km
Koszt części
45 PLN
Koszt serwisu
150 PLN
Jest taki jeden element wspólny dla niemal całej azjatyckiej produkcji samochodów od lat 80. do niemal końca pierwszej dekady XXI wieku. To elektroniczny zegarek, który umieszczano w deskach Toyot, Mazd, ale również Hyundaiów. Wszystko mogło w aucie się zepsuć, ale nie on. Taka przynajmniej krążyła legenda. Cóż, nie w mojej Elantrze.
Pierwsze, na co spojrzałem, na jej, umówmy się, niezbyt urodziwej desce rozdzielczej, to był właśnie ten przyrząd do wskazywania czasu. Nie, żeby odznaczał się jakoś na korzyść urodą, po prostu umieszczono go tak, że nie sposób go było nie zauważyć. Co jest w pełni zrozumiałe, bo w samochodzie przeznaczonym dla menedżera średniego szczebla, a za taki model uchodziła Elantra, czas ma niebagatelne znaczenie. Zwłaszcza jego niekontrolowany upływ.
Jakież było zatem moje zdziwienie, kiedy przekonałem się, że nie mam żadnego wpływu na jakość wskazywanego pomiaru. Niby coś się wyświetlało, ale kompletnie nieadekwatnie do pory. I nic nie można było z tym zrobić, gdyż… nie działały przyciski do ustawiania ani resetu godzin i minut. Przyznam się, że nakarmiony legendą, nie od razu uwierzyłem, że to w ogóle możliwe. Zmieniałem narzędzia do wciskania niewielkich guziczków, a nawet siłę nacisku. Bo może switch stanął i oporuje, cholera go wie.
W końcu pogodziłem się z myślą, że zegarek żyje własnym życiem i postanowiłem przestać go zauważać. Niestety, jak już wcześniej wspomniałem, ten element wyposażenia nie stanowi tutaj nic nieznaczącego dodatku. Zegarek w modelu Elantra jest jak Marszałek Hołownia, niby druga osoba w państwie, ale z zakusami na zostanie pierwszą. Po roku takiej jazdy przyszła więc pora na rozprawienie się z tematem.
Pierwsze kroki skierowałem do ASO Hyundai na Grochowie gdzie kiedyś już udało mi się kupić brakujący element do innego modelu. Bardzo miła pani, ta sama, co wtedy, chociaż minęło kilka lat, ale tego głosu bym raczej nie zapomniał, sprawdziła mi cenę elementu nowego. Okazało się, że zegareczek kosztuje, ni mniej, ni więcej, tylko niecałe 900PLN. Co zbiło mnie z tropu i wprowadziło w pomieszanie. Miła pani podała mi jednak numer części i poradziła poszukać sobie online. Co też uczyniłem.
Krótki napad na Ebay zaowocował ujawnieniem stosownej części. Litewski sprzedający życzył sobie za nią kilka Euro, naprawdę niewiele, a w stosunku do ceny nowej części, jakby darmo. Nie zastanawiając się wiele, zamówiłem i wkrótce potem zegarek wylądował w skrzynce pocztowej. Stamtąd do zamiany z tym, który już miałem, droga nie była daleka, natomiast ewidentnie należało wypiąć część deski rozdzielczej, bo element zamocowano solidnie. Pewnie po to, żeby nikt nie wcisnął go do środka podczas siłowego wprowadzania zmiany czasu.
Powiecie, że taki upgrade w samochodzie, który z upływem czasu już dawno przestał się liczyć, to przesada. Ale pozwolę się nie zgodzić. Lubię moje auta i zwyczajnie wkurza mnie gdy tak kultowy element, jak zegarek, akurat w moim miałby być niesprawny. Dlatego cieszę się z tej zmiany i od nowa uczę teraz, dla odmiany, na ten zegarek spoglądać. Jako, że działa i pokazuje czas jak trzeba.
No results available
No results available
Nasze aplikacje w twoim telefonie