Drodzy entuzjaści muscle carów, oto on – EXOMOD D69 Carbon Daytona, maszyna, która wzięła legendę NASCAR z 1969 roku. Nie jest to tania replica z włókna szklanego kupiona na Allegro – to pełnoprawny restomod na bazie świeżutkiego Dodge Challenger SRT Hellcat Redeye (Jailbreak/Widebody 2023+), rozebrany do samej klatki bezpieczeństwa i ubrany w całkowicie ręcznie robioną karoserię z carbon fiber aerospace-grade.
Budowa? Około 2000 godzin precyzyjnej roboty – to więcej niż niektórzy spędzają na studiach. Stalowe blachy poszły w kosz, a w ich miejsce weszły panele laminowane w autoklawie: stożkowy aero-nose (ten charakterystyczny „dziób” Daytona), super-scoop hood, szerokie błotniki, quarter panels, drzwi, progi, zderzaki, dyfuzor i – wisienka na torcie – gigantyczne tylne skrzydło, które wygląda jakby ukradli je prosto z toru Talladega.
Co kryje się pod maską i w środku?
Wrażenia z jazdy? Wyobraź sobie, że siedzisz w kapsule rakiety SpaceX, ale zamiast kosmosu masz autostradę, a zamiast G-forces – 807 koni, które walą Cię w fotel. 0–100 km/h w ~3,4–3,6 s, ćwierć mili poniżej 12 sekund przy ponad 200 km/h, hamowanie 60–0 mph w ~110 ft. Skrzydło naprawdę działa powyżej 250 km/h – stabilność jak na szynach, zero drgań, zero lęku. To muscle car, który prowadzi się jak supercar, brzmi jak wkurzony smok i wygląda jak wyjęty z plakatu z dzieciństwa – tylko teraz ma klimę, Apple CarPlay i nie rdzewieje po pierwszej zimie.
Porównanie: Oryginalny '69 Daytona to dziadek NASCAR: wielki, ciężki (~1800 kg+), aero-dziwny, z 426 Hemi, który dawał radę, ale męczył się na prostej i marzył o klimatyzacji. D69 Carbon to ten dziadek po pełnym pakiecie: liposukcja karbonowa (minus 300–450 kg), botoks aerodynamiczny, Viagry 807 KM i siłownia crossfit. Wygląda na 25 lat, waży jak dzisiejszy hot-hatch, przyspiesza jak Bugatti i nadal krzyczy „number one baby!” – tylko teraz ma nawigację, żeby nie zgubić się w drodze na tor. Stary Charger patrzy i myśli: „kurde, ja w '69 musiałem jechać na ołowiu i modlić się o olej, a ten ma gwarancję 5 lat/60k mil i launch control? Życie jest niesprawiedliwe”.
Cena? Od ~$395,000 – bo to nie auto, to kolekcjonerski artefakt z limitowanej serii, który łączy duszę motorsportu z luksusem XXI wieku.Którego zabierasz na przejażdżkę w 2026 roku.
Dodge
Challenger
D69 Carbon Daytona
2023
Coupé
Pojemność
6200 cm3
Moc
807KM
Projektant
Exomod
Drodzy entuzjaści muscle carów, oto on – EXOMOD D69 Carbon Daytona, maszyna, która wzięła legendę NASCAR z 1969 roku. Nie jest to tania replica z włókna szklanego kupiona na Allegro – to pełnoprawny restomod na bazie świeżutkiego Dodge Challenger SRT Hellcat Redeye (Jailbreak/Widebody 2023+), rozebrany do samej klatki bezpieczeństwa i ubrany w całkowicie ręcznie robioną karoserię z carbon fiber aerospace-grade.
Budowa? Około 2000 godzin precyzyjnej roboty – to więcej niż niektórzy spędzają na studiach. Stalowe blachy poszły w kosz, a w ich miejsce weszły panele laminowane w autoklawie: stożkowy aero-nose (ten charakterystyczny „dziób” Daytona), super-scoop hood, szerokie błotniki, quarter panels, drzwi, progi, zderzaki, dyfuzor i – wisienka na torcie – gigantyczne tylne skrzydło, które wygląda jakby ukradli je prosto z toru Talladega.
Co kryje się pod maską i w środku?
Wrażenia z jazdy? Wyobraź sobie, że siedzisz w kapsule rakiety SpaceX, ale zamiast kosmosu masz autostradę, a zamiast G-forces – 807 koni, które walą Cię w fotel. 0–100 km/h w ~3,4–3,6 s, ćwierć mili poniżej 12 sekund przy ponad 200 km/h, hamowanie 60–0 mph w ~110 ft. Skrzydło naprawdę działa powyżej 250 km/h – stabilność jak na szynach, zero drgań, zero lęku. To muscle car, który prowadzi się jak supercar, brzmi jak wkurzony smok i wygląda jak wyjęty z plakatu z dzieciństwa – tylko teraz ma klimę, Apple CarPlay i nie rdzewieje po pierwszej zimie.
Porównanie: Oryginalny ’69 Daytona to dziadek NASCAR: wielki, ciężki (~1800 kg+), aero-dziwny, z 426 Hemi, który dawał radę, ale męczył się na prostej i marzył o klimatyzacji. D69 Carbon to ten dziadek po pełnym pakiecie: liposukcja karbonowa (minus 300–450 kg), botoks aerodynamiczny, Viagry 807 KM i siłownia crossfit. Wygląda na 25 lat, waży jak dzisiejszy hot-hatch, przyspiesza jak Bugatti i nadal krzyczy „number one baby!” – tylko teraz ma nawigację, żeby nie zgubić się w drodze na tor. Stary Charger patrzy i myśli: „kurde, ja w ’69 musiałem jechać na ołowiu i modlić się o olej, a ten ma gwarancję 5 lat/60k mil i launch control? Życie jest niesprawiedliwe”.
Cena? Od ~$395,000 – bo to nie auto, to kolekcjonerski artefakt z limitowanej serii, który łączy duszę motorsportu z luksusem XXI wieku.Którego zabierasz na przejażdżkę w 2026 roku.
No results available
No results available